
28.05.2013 20:52
Cały sqt żółtej frajdy.
Dzień matki to taka okazja, przy której co roku pakuję się z całą rodzinką do puszki i ruszam w dwudniowy objazd z Pomorza na Kujawy i z powrotem. Przyczyna jest raczej oczywista, chodzi o odwiedzenie obydwu Rodzicielek.
A skoro odwiedzam Mamę, to odwiedzam też i Tatę, który jako były motocyklista, wciąż trzyma w garażu dwa kółka spięte wściekle żółtymi plastikami, kryjącymi silnik o pojemności całkowitej równej ogonkowi z pojemności Dziadka Gixa... Ktoś się zorientował, że chodzi o 50ccm?
Cóż, potwór mocy czy momentu to to nie jest, ale doskonale wywiązuje się z zadań narzuconych mu przez mego rodziciela, a do których należą: Wożenie właściciela na grzyby, oraz wożenie właściciela na ryby. Rzadziej do najbliższego sklepu (na ryby i grzyby jest bliżej).
Rodzice mają też ogród, a w nim równiutko przyciętą trawę i mnóstwo krzewów, z których to jesienną porą ich wnuki (w tej liczbie moje szkodniki) wsuwają świeżutkie owoce.
Ale do czego może się przydać motocykliście nawykłemu do olejowych pieców żółta zaliczka na motocykl z łysymi oponami, krzewy i drzewa rosnące gęsto na trawniku, który w dodatku jest mokry po chwile wcześniejszym deszczu? Cóż, może nie uwierzycie, ale taki zestaw to przepis na pierwszorzędną zabawę!
Ciasne nawroty, powerslidy (tak, na sqcie!), ciągłe i bardzo dynamiczne balansowanie ciałem, a do tego uwaga napięta do granic przy hamowaniach (niemal każde z uślizgiem tyłu)! Dodajcie do tego małe hopki, czasami lekko pod, czasem z górki, a wszystko na nawierzchni miękkiej i śliskiej.
A przy całej tej zabawie da się nie zaliczyć ani jednej gleby, a to ze względu na znikome prędkości, przy których każdą sytuację podbramkową załatwia postawienie nogi na ziemi!
Poświęciłem na tą zabawę jakieś pół godziny, po czym doszedłem do wniosku, że nawet zupełnie seryjny sqt o znikomej pojemności i takiej samej mocy może dać kupę frajdy tyle, że wcale nie na asfalcie. I od kilku dni, gdy widzę jakiegoś młodzika, jak piłuje pięćdziesiątkę po ulicy, kładąc się na kierownicy dla zredukowania oporu powietrza, coś we mnie krzyczy: „Robisz to źle!”
Dla tego mam apel do sqtermanów. Jeżeli chcecie zakosztować prawdziwej frajdy z jazdy waszymi sprzętami, a przy okazji poczuć przedsmak tego, co się stanie jak wsiądziecie na naprawdę mocne maszyny, zamiast kręcić się po osiedlowych uliczkach, poszukajcie kawałka w miarę równej łączki i wybierzcie się tam zaraz po deszczu. Zapewniam, będzie się działo!
A cała ta sprawnościówka na dwóch kołach prowadzi mnie w kierunku gymkhany, z powodu której warto będzie niedługo pojawić się w Trójmiescie. Szczegóły wkrótce...
A oto i sprawca mojego jedynego ostatnio banana motocyklowej proweniencji. Panie i Panowie: Yamaha Slider!
LwG. Pojemność to nie wszystko, jest jeszcze przyczepność.
P.S. A o remoncie Dziadka Gixa napiszę, jak mi już wkurw zelżeje.
Komentarze
: 9
->Klurik: Moje kuszenie puki co podkula ogon pod wzrokiem osobistej mężatki sondowanej na okoliczność trzeciej maszyny w garażu... A w mojej okolicy z legalem nie ma problemu. Ochrona żwirowni za zwyczaj jest bardzo wyrozumiała.
->Śniadanie: No domyślam się, to było pytanie retoryczne. Ci, którzy by nie rozumieli, za zwyczaj kończą czytanie znacznie wcześniej.
Sqterkowi stunterzy - widziałem kiedyś filmik z takim jednym, który właśnie na sliderze brykał po skateparku. Fajne.
Ja się zorientowałem, że chodzi o 50 cm.
Skuterki fajne, śmieszne. No właśnie: można się na nich pięknie aerodynamicznie złożyć. :-)
Warto tez pamiętać o skuterowych stunterach - potrafią to i owo.
@EasyXJRider
Oj taaak... Kusi. 250-350, 4t. Nie za słabe, nie za ciężkie, spokojniejsze od 2t. Do turlania w różnym terenie w sam raz. Tylko żeby jeszcze można było legalnie sobie pośmigać gdzieś w okolicy.
->Klurik: Prawda, pasuje. Bardzo fajny sprzęcik.
Co do krzaków, lasów, poligonów... W mojej okolicy mnóstwo jest żwirowni i od jakiegoś czasu kusi mnie jakieś dr350.
->S-Fighter: Jak się nie ma, co się lubi...
->MisiekGT: Ze względu na temperaturę, stwierdzam przewagę wersji z trawnikiem nad zimową.
W przypadku Czarnej Ciuchci pomogło odpowiednie pisemko o zabarwieniu przed-sądowym. Dostałem więcej niż zapłaciłem za maszynę.
->Jary50cc: Jak napisałem Miśkowi, zimie na moto mówię nie. Ze względu na temperaturę.
Też podobnie kombinowałem tylko, że w zimie i użyłem starego dobrego chata 210.
Zabawa jest przednia:)
Na pierdziku? a feee... ;-)
Nazwa skutera pasuje idealnie do tego co na nim wyrabiałeś :)
Jedne z najbardziej emocjonujących chwil spędziłem na motocyklu o pojemności 100cm3. Kawasaki KX100, poligon, kałuże, krzaki, las...
Archiwum
- grudzień 2014
- październik 2014
- lipiec 2014
- czerwiec 2014
- maj 2014
- kwiecień 2014
- luty 2014
- styczeń 2014
- grudzień 2013
- listopad 2013
- październik 2013
- wrzesień 2013
- sierpień 2013
- lipiec 2013
- czerwiec 2013
- maj 2013
- kwiecień 2013
- marzec 2013
- luty 2013
- styczeń 2013
- grudzień 2012
- listopad 2012
- październik 2012
- wrzesień 2012
- sierpień 2012
- lipiec 2012
- czerwiec 2012
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
Kategorie
- Na wesoło (656)
- Na wesoło (72)
- Ogólne (151)
- Ogólne (5)
- Wszystko inne (25)
- Wszystko inne (4)